sobota, 17 grudnia 2016

MUSZTARDOWY LISEK - HOUSE


Jak tam? Macie dużo nauki? W ciągu tego tygodnia nie miałam chwili wytchnienia. Nie poświęcałam nawet dużo czasu swojemu chłopakowi. Przepraszam, jeśli to czytasz.  Z tego powodu nie udało mi się w tygodniu dodać żadnego posta. Wybaczcie. Jesteście zdrowi? Ja nie. Od wczoraj ciągle boli mnie gardło i nie mogę już znieść tego bólu. W dodatku w nocy miałam gorączkę i zimnicę. Jestem chora. Przydałoby się chwilę odpoczynku od szkoły. Na szczęście w czwartek już wigilia szkolna! Wyśpię się! Troszkę opowiedziałam coś z swojego życia, bo chcę Was o tym informować. Teraz zajmijmy się Musztardowym Liskiem. Co prawda normalny lis jest (chyba) pomarańczowy, więc troszkę epitet niepoprawny. Jeśli chodzi o porównania, to nie ma lepszej osoby ode mnie! Rozwaliłam system swoim porównaniem sweterka do zakrętki lekko gazowanej Cisowianki. Mistrz! Brawo ja! Jeśli chodzi o bluzę, to kupiłam ją w Hause (nie wiem jak odmienić....). Jeśli chcecie napełnić swoją szafę takimi cudeńkami, to idźcie tylko i wyłącznie do House'a. Mam już z tego sklepu dwa takie skarby i szczerze polecam! Okej nie są za tanie w porównaniu z bluzami z tańszych/mniejszej marki sklepów, ale tą udało mi się wyhaczyć na promocji za 60 zł. Dla mnie to była okazja, prezencik świąteczny plus bardzo mi się spodobała. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Musztardowy jest teraz w modzie. Bardzo dziękuję za ostatnie obserwacje i komentarze. To duża motywacja! Jedna dziewczyna złożyła mi nawet życzenia urodzinowe, za co bardzo Ci dziękuję Madusia! Od 12 grudnia mam już 15 lat!


 DDOB - klaudynalife | INSTAGRAM - keyshulaa | SNAPCHAT - keyshulaa

środa, 7 grudnia 2016

MIKOŁAJKI - AKCJA PRZESZUKIWANIA DOMU


Mikołajki już minęły. W szkole nie miałam mikołajek klasowych, ponieważ zamiast tego wybraliśmy wyjazd do kina na film pt. ,,Wołyń'' i trampoliny do Rzeszowa. Nigdy więcej wojennych filmów. Nie chcę bardziej zepsuć sobie psychiki. A co z mikołajkami w domu? Czy tylko ja przeszukiwałam, przewalałam, przesuwałam wszystko co było na mojej drodze, gdy rodziców nie było w domu? Moja desperacja mnie wykańczała. Koniecznie chciałam wiedzieć co dostane od ,,Mikołaja''. Zajrzałam w każdy zakamarek, ale..... po prezentach nie było śladu. Tak, można by rzec, że nie dostanę żadnego prezentu. Zazwyczaj zostawiał paczkę pod poduszką. W tym roku chyba stwierdził, że się przebudzę, więc podrzucił mi rózgę pod okno (mam trzy duże okna na prawie całą ścianę, a jedno służy mi jako ,,drzwi''), zapukał i uciekł. Prezent na schodkach wywołał u mnie atak śmiechu. Powiedziałam do mamy, która była w garażu: ,,Hahaha bardzo śmieszne''. Oczywiście udawała, iż nic nie wie.

Później okazało się, że wszystkie bibeloty schowała w garażu. Czemu tam nie poszłam? Po pierwsze nie wpadłam na to. Po drugie nawet jakbym chciała, to nie mogłabym tam sprawdzić. Dlaczego? Mój garaż otwiera się na pilota, który jest przyczepiony do kluczyków mojej mamy. Skoro pojechała gdzieś autem, to było niewykonalne. Co dostałam na mikołajki? To już będzie moja słodka tajemnica. U mnie tego dnia upominki są okazyjne. Większe prezenty są na gwiazdkę. Jeśli dostanę coś na Boże Narodzenie, z chęcią pochwalę się na blogu. A Wy co dostaliście? Kiedy i w jaki sposób dowiedzieliście się wielkiego kłamstwa o Mikołaju?

niedziela, 4 grudnia 2016

TRAVEL BY PLANE

Chyba każdy chciałby poczuć się jak ptak. Nie każdy ma okazję lub odwagę, by poczuć to uczucie. Tak, chodzi mi o lot samolotem. Ja osobiście podróżuję od ukończenia 1,5 roku. Byłam malutka. Wtedy jednak przemieszczałam się jeszcze promem. Spędzałam tak praktycznie wszystkie miesiące w Szwecji, ale na zimę wracałam do Polski. Potem, gdy miałam iść do przedszkola, nie było tak jak dawniej. Spędzałam tam tylko wakacje. Pierwszy raz leciałam samolotem w 2007 roku. Trochę czasu minęło prawda? Lot samolotem to duża rzecz! Polecam, jeśli macie na tyle pieniędzy, pojechać gdzieś w wakacje! Sama patrzyłam na Instagramy różnych dziewczyn i myślałam sobie, że chciałabym zwiedzać różne kraje. Nigdy nie dostrzegałam Szwecji jako takie wyjątkowe miejsce, bo dla mnie to już było przyzwyczajenie.

Nie doceniałam tych miast i różnych plaż wokół mnie. Co roku również jestem na dwóch imprezach, których teraz nie umiem nazwać, bo nie wiem, jak się je pisze. Pierwsza to święto miasta Sölvesborg. Wtedy są tam różne karuzele, na których nie jeden by zwrócił swój obiad. Druga należy do moich ulubionych! Jest to Festiwal Bałtyckiej Piosenki (Tak to się nazywa po polsku). Przyjeżdżają gwiazdy z różnych krajów (w tym Polski). Dzięki temu mam już zdjęcia z Margaret, Stashką i Sarsą I Klyde'm. Byłam również w telewizji, ponieważ 1 rząd jest często kamerowany! Tym sposobem byłam już 5 raz w telewizji! Wliczam tu też dzień, w którym PNŚ było w mojej szkole w Chotowej. Wspaniały czas!

Kiedy w szkole mówiłam, że jestem w połowie Szwedką, wszyscy zaprzeczali. Według nich byłabym nią, gdybym urodziła się w Szwecji. Jednak nie chodziło mi o narodowość, ale o to, że czuję się tak. Skoro spędziłam tam pół życia, mam tam drugi dom i ciągle tam jeżdżę.... to czemu nie mogę tak mówić? Co Wy o tym myślicie? Piszcie mi w komentarzach. Dziękuję za ostatnie obserwacje i komentarze! To bardzo motywuje!


 DDOB - klaudynalife | INSTAGRAM - keyshulaa | SNAPCHAT - keyshulaa

sobota, 26 listopada 2016

SZARA OWIECZKA - OOTD NA JESIEŃ

Witajcie Kochani! Pisałam, że nadrobię zaległości, a powodem były problemy techniczne. Niestety ten tydzień był bardzo ciężki. Miałam egzamin próbny. Trwał on równe trzy dni. Nie ma to jak rozmawiać o teście, gdy już się go napisało. Brawo! Najbardziej bałam się wypracowania z j.polskiego. Okazuje się, że to mi wyszło o wiele lepiej niż abc. Mam nadzieje, że oceny nie będą takie złe. Ostatnio bardzo dużo się uczę i mam nadzieję, że to przyniesie rezultaty. Coś tam opowiedziałam z swojego życia, ale teraz czas na temat posta. Szara owieczka hmm? Prawie każdy skojarzyłby to z cieplutkim sweterkiem, jeśli chodzi o część garderoby. Tak, to prawda. Nie cierpię jesieni. Jednak powoli zaczęłam przekonywać się do rzeczy związanych z nią - cieplejsze ubrania. Zapoczątkowała to moja kochana owieczka, którą widać na zdjęciach i na moim Instagramie KLIK. W rzeczywistości sweter ma barwę szarą, jak (dziwne porównanie) zakrętka od lekko gazowanej Cisowianki. Tylko w tym znalazłam podobieństwo. Idealnie pasuje do spodni z wysokim stanem, a raczej tylko do tego. Jest on krótszy niż zwykłe bluzy, więc powinno się je zakładać np. do jeansów. Może wydawać się dłuższy na mnie, ale to wszystko zależy od wzrostu osoby, która nosi takie cudowności. Bardzo dziękuję za komentarze pod ostatnim potem. Tak miło zrobiło się na serduszku. Cieszę się, że według Was jestem ładna. Zostałam nawet porównana do ślicznej Lucy. Niestety daleko mi do niej.



DDOB - klaudynalife | INSTAGRAM - keyshulaa | SNAPCHAT - keyshulaa

sobota, 19 listopada 2016

WYRZUĆ KOSMETYCZKĘ PRZEZ OKNO!!



Każda dziewczynka powoli się rozwija, poznaje świat. Pragnie spróbować czegoś nowego, kobiecego. I co? Sięga po kosmetyczkę. Nie znając się oczywiście na tych sprawach, pierwsze co kupuje to podkład, tusz do rzęs i eyeliner. Dziewczyny zaczynają się malować w naprawdę młodym wieku. I tak... odezwała się ekspertka, która ma 14 lat według opisu. Mimo wieku chodzę do 3 gimnazjum, ponieważ jestem z grudnia. Nie piszę przedwczesnej daty urodzenia, bo zmienię ją dopiero w moje urodziny. Wracając do tematu... Każda nastolatka (prawie) zaczyna się mocno malować, bo chce wszystko wypróbować. Gruba warstwa na twarzy i takie same kreski itd. A teraz zadaje sobie pytanie - po co to? Po pierwsze dobra metoda na zamaskowanie trądziku, a po drugie wygląda się bardziej atrakcyjnie. Jednak to nie jest do końca prawda. Przecież chłopcy wolą naturalność. Żaden nie chce mieć farby ze Śnieżki. Ja osobiście odstawiłam na bok, a raczej wyrzuciłam podkład przez okno. Korektor daje tylko pod oczy, ale nie zawsze. Polecam Catrice w kompakcie. Nie maskuje trądziku. Dlaczego? Nie korzystam z tej maski, ponieważ zauważyłam, że to źle wpływa na moją cerę. Trądziku było coraz więcej. Kiedyś zdecydowałam, że pójdę do szkoły bez niczego. Czysta cera. Jakieś dziecko trzymało się ode mnie z daleka, bo myślało, iż mam ospę wietrzną. Przyznam, dobiło mnie to troszkę. Po kilku dniach było widać efekty. Wystarczyła zwykła woda i krem nivea. Od tego czasu nie maluję się tymi cielistymi mazidłami. Nie mam nic przeciwko maskarze, której też rzadko używam. Jak jest z brwiami? Dziewczyny błagam Was! Nie róbcie brwi jak pijawek. To wcale nie wygląda ładnie. Brwi powinny pasować do twarzy, a nie do zdjęć z Instagrama. Tutaj macie kilka moich zdjęć bez, z lekkim i trochę mocniejszym makijażem. Sami oceńcie, jak lepiej wyglądam. PS: Na tym zdjęciu z kaktusem ta twarz wygląda tak źle, bo zdjęcie zostało zrobione przy świetle telewizora.


sobota, 5 listopada 2016

DZIEWCZYNA ZE WSI - NIE PASUJE TU

Cześć! Jestem prostą dziewczyną ze wsi. Ubieram się tak, żeby mieć jakiekolwiek ubrania na sobie. Moda to nie jest mój konik. Jestem bardzo wstydliwa. Nie lubię zawierać nowych znajomości. Wyczuliście ten sarkazm? Tak to prawda... mieszkam we wsi, ale to nie znaczy, że to jest idealne miejsce dla mnie. Małe szkoły, mniejsze możliwości na przyszłość itd. Niektórzy lubią takie ciche miejsca, pola, lasy, czyli po prostu naturę. Dla mnie piękne łąki to po prostu pole lub zwykła trawa.  Według mnie czymś pięknym są wysokie wieżowce i rozświetlone ulice nowoczesnymi latarniami lub napisami różnych sklepów, barów. Może dla wielu z Was jest to dziwne, ale ja nie pasuję do miejsca, w którym się wychowałam. Ciągnie mnie do wielkiego miasta. Jak na razie mam zamiar napisać te egzaminy i przenieść się do Tarnowa - pójdę tam do liceum w przyszłym roku. A co dalej? Nie wiem, czy zostanę w Tarnowie, czy przeniosę się do Krakowa. To wszystko pokaże życie. Będzie to też zależeć od tego, gdzie pójdę na studia. Wiem jedno - NIE ZOSTANĘ W CHOTOWEJ! Nie wiem jak Wy, ale ja jestem stanowczo za miastem. Znam wszystkie minusy życia w spalinach, ale i tak chce zaryzykować. Urodziłam się po to, żeby coś osiągnąć w życiu. We wsi mi się to nie uda. Chciałabym wykorzystać swoje życie jak najlepiej. Każdy ma taką misję, ale trzeba to jakoś zapoczątkować. ,,Gotowi? Do startu... START!''


środa, 2 listopada 2016

I HATE AUTUMN | HAUL

Jesień? Jest jakiś z niej pożytek? Nie będę pisała jak większość bloggerów, że to cudowna pora roku. Kolorowe liście i urocze swetry nie pocieszają mnie. Jest zimno, ponuro, pada deszcz i ciągle chce się spać. Nie piję wtedy ciepłej herbatki, bo nie przepadam za nią. Nie mam czasu na swoje ulubione seriale, bo szkoła robi swoje. Jedyna dobra rzecz jest taka, że jesienne kolekcje są całkiem fajne. Według mnie ten okres nic nie zmienia, a wręcz przeciwnie - szkodzi. Nie cierpię jesieni. Dla mnie to najgorsza pora roku. A według Was? Lubicie ten ,,magiczny'' czas? Może jednak przepadacie za wiosną? Może Wasze klimaty to lato lub zima? Nie wiem. Ja wiem jedno. Trzeba po raz kolejny przetrwać te straszne dni i poczekać na zimę. Wtedy są przynajmniej święta. Zaopatrzyłam się już w koc, ciepłą kurtkę i jesienne buty. Od botków bolą mnie troszkę już nogi, ale to kwestia przyzwyczajenia. Natomiast dzięki lisowi nic praktycznie nie widzę, jednak da się z tym żyć. Ogólnie jest bardzo ciepła i polecam wszystkim kurtki tego typu. Moja ma kolor czarny, ale w sklepach wiszą jeszcze zielone i granatowe z tego co wiem. W każdym razie ja jesieni nie lubię i zdaje się, że nigdy tak nie będzie. Jestem inna od reszty i nie zgadzam się z większością bloggerów. Po prostu jestem szczera i nie pisze wszystkiego pod kontem wspaniałej pracy na temat jaka to jesień jest piękna i co można robić w tym czasie. Dziękuję za przeczytanie tego posta. Mam nadzieję, że moje podejście do tej sprawy nie odstraszy Was. Dziękuję za przybywające obserwacje i za tak dużą ilość komentarzy pod ostatnim postem. To wspaniałe wsparcie. Cieszy mnie też, że odzyskałam kilku starych czytelników. Postaram się Was nie zawieźć!


KURTKA - S'WEST
BUTY - ADLUUM
JEANSY - VERO MODA

poniedziałek, 31 października 2016

HALLOWEEN MAKE-UP

Jaki dziś jest dzień? Ktoś może wie? Tak, to 31 października, czyli Halloween. U nas w Polsce niby się tego nie obchodzi, bo to pogański zwyczaj czy jakoś tak. Żałuję, że w mojej małej miejscowości nie świętuje się tego. Gdybym mieszkała w USA to już bym była w drodze po kostium i przygotowywałabym się na zbieranie cukierków. To jest dziwny i wyjątkowy dzień, dlatego powinno się go świętować. Dużo osób w Polsce jakoś interesuje się tym dniem i ma takie samo zdanie jak ja. Widziałam dużo makijaży na Instagramie i wszystkie były bardzo kreatywne. Sama chciałam stworzyć coś własnego. Powstrzymała mnie jednak moja kosmetyczka, gdyż stawiam bardziej na naturalność. Brakowało mi potrzebnych mazideł. Wtedy właśnie przyszedł mi do głowy pomysł, żeby wziąć wszystko co mam i zrobić to, co przyjdzie mi do głowy. Ogólnie wygląda to jakby ktoś mnie pobił, a zdjęcie skorygowało te czerwone lekko siwe ślady. Mam nadzieję, że przy tej obróbce nie wygląda to tak źle. Malowaliście się na Halloween? Obchodzicie w ogóle to ,,pogańskie" święto? Napiszcie w komentarzach. Dziękuję za tyle komentarzy pod ostatnim postem i tak dużą ilość wyświetleń, która osiągnęła już ponad 2 tyś. To bardzo motywuje! Thank you!

środa, 26 października 2016

PO CO BYĆ FIT? PRZECIEŻ JESTEŚ CHUDA!

Dobre pytanie prawda? Wszyscy Wam mówią nam, że jesteśmy chude, czyli rodzice, znajomi, chłopak, czy też nauczyciele. A my co? Zazwyczaj nie zgadzamy się z opinią innych. Uważamy, iż przydałoby się zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Czym to jest spowodowane? Są osoby, które mają zamiar ćwiczyć, bo mają drobne niedoskonałości, o których tylko ona wie. Wszyscy myślą, że jest chuda, jak patyk, a opisywana osoba zastanawia się nad odchudzaniem, bo nie podoba się jej np. brzuch. Nie jest płaski. Uda są idealne według innych, a ten ideał zakrywa się pod leginsami, żeby wszystko ukrywać. To nie jest takie proste. Jakaś osoba może wydawać się idealna, ale tak naprawdę nie musi nią być. Każdy ma jakieś kompleksy, ale odnosząc się do poprzedniego posta, trzeba to zaakceptować. Jednak kiedy nie umiesz się tym nie przejmować, to zrób coś z tym. Jeśli nie jesteś fit, a chcesz taka być, to co ci szkodzi? Odżywiaj się zdrowo, jedz 5 posiłków w ciągu dnia, pij dużo wody mineralnej, ogranicz do minimum spożycie cukru i soli, uprawiaj ulubiony sport. Tyle wystarczy, by być fit. Reszta rzeczy o głodówkach i innych rzeczach tego typu to mit! To już koniec tego posta. Mam nadzieję, że uświadomił Wam kilka drobiazgów. Dziękuję za ostatnie komentarze! Bardzo miło się je czytało. Cieszę się również z przybywających obserwacji. To duża motywacja do dalszego pisania. Teraz myślę tylko o blogowaniu i ciężko skupić mi się na szkole - powiedziała jednym oddechem lekko bełkocząc.


poniedziałek, 24 października 2016

ZAAKCEPTUJ SWOJE WADY - JESTEŚ IDEALNA

U chłopaków rzadko zdarza się, żeby narzekali na swój wygląd. Nie przejmują się nim tak, jak dziewczyny. Ciągle krytykują wagę, uda, twarz (w tym trądzik), włosy, biust, pupę, wzrost i inne. Uważają, że są brzydkie, a tak naprawdę wyglądają jak księżniczki.  Są też takie, które urodą nie grzeszą. No i co z tego? To my mamy czuć się piękni. Samoakceptacja jest najważniejsza. Każdy ma wady. Ja osobiście narzekam na swój wzrost, ponieważ mam tylko 161 cm. Jestem niska. Nie lubię tego w sobie, ale przynajmniej niskie dziewczyny mają lepiej u chłopaków. Małe jest piękne - pocieszające. Są jednak takie rzeczy, których się wstydzimy i inni śmieją się z tego. Sama tak miałam, ale zaakceptowałam to. Nie chodzi o wzrost niestety. Tak się składa, iż na tą chwilę mojego jednego zęba ma wróżka zębuszka gdzieś daleko wśród gwiazd na niebie. Wypadł mi podczas pobytu w Szwecji w wakacje. Pierwszego dnia w szkole wszyscy się śmiali i dziwili. Według innych w 3 gimnazjum nie może wypaść mleczak. To ich opinia. Ja zaakceptowałam to, że na zdjęciach nie mogę uśmiechać się tak naturalnie z zębami. Wy też macie jakieś wstydliwe rzeczy? Nie smućcie się! Wszystko jest okej. Wystarczy tylko przyzwyczaić się. Ja tak zrobiłam i sama się z tego śmieje. Zróbcie tak samo! Jesteście idealne i nie musicie moczyć po nocach poduszek. Każdy jest piękny na swój wyjątkowy sposób.


niedziela, 23 października 2016

KEYSHULAA - NOWA ŚCIEŻKA ŻYCIOWA

Witajcie na moim blogu! Trudno powrócić do blogowania, a starym czytelnikom znowu zaufać blogerce. Przerwa była dość długa.  Miałam zostawić na stałe to wszystko. W wakacje poczułam pewnie iskierki. Widziałam snapy dziewczyn ze snapbloggers. Chciałabym sobie kiedyś tak pogadać do ludzi, którzy z chęcią oglądaliby to tak, jak ja. Stwierdziłam wtedy, że wrócę na stare śmieci, gdy znowu zawitam Polskę. Byłam wtedy w Szwecji, gdyż spędzam tam wszystkie swoje wakacje odkąd ukończyłam półtora roku. Kiedy okazało się, że są problemy z internetem, załamałam się. Miałam już poukładane posty w głowie, ale nie mogłam ich napisać i opublikować. Odpuściłam. Pomyślałam, że nie będę miała czasu, ponieważ zbliżają się egzaminy. Teraz znowu poczułam motylki w brzuchu. Moja szkoła bierze udział w konkursie o pszczołach. Ze względu na moją przeszłość to ja założyłam im bloga, a teraz pomagam go prowadzić. Nie byłam zachwycona tematyką, ale zawsze coś. No i teraz taki wniosek. Skoro mam czas na pszczoły, to znajdę też chwilę na osobisty blog. Nie napiszę o czym będę tu pisać, bo nigdy nie wiadomo, czy tak się stanie. Nie chcę składać obietnic bez pokrycia, jak niektórzy politycy. To będzie po prostu mój świat. Jeśli chcecie go przeżywać razem ze mną, to zapraszam na statek. Jesteście mile widziani. Początki zawsze są ciężkie, więc nawet małe rzeczy cieszą. Jeśli chcecie mnie bliżej poznać to zapraszam na swojego instagrama KLIK. Nie chodzi tu o to, żeby wypromować profil. Po prostu przez to jakie ktoś dodaje zdjęcia można zobaczyć, czy ktoś jest np. perfekcjonistą. Ja już nie będę więcej się rozpisywać, bo i tak nie wiem, czy ktoś przeczyta te wypociny. Ten post pisany był z sercem. Mam nadzieję, że ktoś mnie polubi i zostanie na dłużej.